niedziela, 24 stycznia 2010

Znowu dzieciaczkowa...

I znowu przyszło mi robić karteczkę dla małej dziewczynki, by ja powitać na świecie :)
Całkiem przyjemnie robi się takie cukierkowe kartki. A oto efekt mojej ostatniej pracy:

(spostrzegawcze oko ujrzy śliczne ćwieki od Endiego, a jeszcze bardziej spostrzegawcze ujrzy wykorzystanie białego tuszu, który uwielbiam)

Słodyczne rozdają...

Grzech się nie skusić :)

ZIELONOOKA:




RUDLIS:

Śliczne papiórki i inne piękności rozdają:

BRISES, KAROLA, MIRABEEL, LATARNIA







niedziela, 27 grudnia 2009

Ostatnio...








Ostatnio nie miałam możliwości fotografowania kartek, które posklejałam. Poniżej pokazuję tylko te, których uwiecznienie było możliwe :)

Karteczka dla córeczki mojej koleżanki
Karteczka na chrzest (niecierpię robić kartek na chrzest)
Karteczka ślubna (z grzechoteczką)
Karteczka świąteczna (dla sąsiadki)


niedziela, 13 grudnia 2009

WYNIKI CANDY

No i nadszedł czas losowania ;)
Nie wiedząc czemu byłam bardzo spięta i odczuwałam powagę sytuacji- śmieszne uczucie...

Ale do sedna:


Wylosowana została....



DRUTEFKA


GRATULUJĘ :)
i proszę o adres zameldowania misia :)

środa, 25 listopada 2009

CANDY MARIKI z okazji...

No dobra... zbierałam się i zbierałam... i ogłaszam...

Z okazji ŚWIATOWEGO DNIA PLUSZOWEGO MISIA podaruję komuś moje stworzonko, które się uszyło w moich rękach :)

Jutro edytuję post i wkleję zdjęcie, bo teraz jest już zbyt późno :)

Zasady znane?
Myślę, że tak...
Komentarz pod zdjęciem będzie świadczył o chęci wzięcia udziału w zabawie, a informacja na własnym blogu bardzo mile widziana ;)

Pluszowy miś poleci do osoby, która zostawi komentarz do 13 grudnia godz. 20:00 :)

Może ktoś tu zagląda i zostawi komentarz...


Edit: No to dodaję misiaka... Misiu jest dość duży i z reguły stoi... z racji tego, że tylko zdjęcie leżącego misia na ławeczce było w miarę czytelne (ach ten brak światła), poza misia jest taka a nie inna :)


Mali odkrywcy...


Muszę się z Wami podzielić (pochwalić) informacjami, które sprawiają, że od środka wypełnia mnie olbrzymia radość.
Część na pewno wie, że jestem terapeutką. Muszę się przyznać, że za nic w świecie nie chciałabym robić nic innego.
Każdego dnia widzę jak "moje" dzieci się zmieniają, wypowiadają coraz więcej słów i zdań, niektóre wykłócają się o swoje, pomimo tego, że jeszcze nie tak dawno nie potrafiły powiedzieć "pije" i "myje"...
Ich wysiłki, trudy i chęć pokazania, że naprawdę potrafią jest niesamowita...

Każdy z moich podopiecznych jest inny, a jednak wszyscy są przekochani...
Razem tworzą niezły zespół :)

Od środka robi mi się ciepło, kiedy okazuje się, że jednak mam niewielki wpływ na to, w jaki sposób mówią, jak funkcjonują... Widać to zwłaszcza po sposobie mówienia. Możemy założyć, że wszyscy przed rozpoczęciem terapii nie potrafili mówić... Teraz mam wrażenie, że używają podobnych zwrotów, podobnie intonują wyrazy i w podobny sposób mnie zaczepiają :)

Pochwalę się jeszcze jednym zdarzeniem... Zawsze chciałam poznać dziecko z mutyzmem. Dostałam taką szansę- w przedszkolu pojawiło się dziecko, które nie wydawało dźwięków jakichkolwiek, kiedy znajdowało się w placówce... W domu i do rówieśników poza szkołą się odzywał... W szkole ani słowa... Coś niesamowitego... i nagle...
Zaufał mi na tyle, że komunikuje się ze mną, pomimo tego, że w jego przedszkolu jestem tylko gościem. Co prawda robi to "na ucho", ale jest to niesamowity krok do przodu dla tego brzdąca... (kto nie wie co to jest mutyzm zapraszam do lektury- niesamowite schorzenie)

Teraz "otrzymałam" trzeciego podopiecznego... Na nowo uczę mówić... jestem w trzech fazach nauczania mowy (i nie tylko)... Mam Małą Gadułę, która się o wszystko wykłóca i gada jak najęta... Małego Udawacza, który jak się wysili mówi całe zdania, ale kombinuje jak tylko się da, by nic nie mówić a wszystko mieć :) No i najmniejszy Bąbel, który jako jedyny płacze jak wychodzę, a nie mówi "KONIEC MARIKI" i chichocze pod nosem :) (chociaż to pewnie tylko tak chwilowo, bo nie wie, jak go wymęczę)

Jeżeli wszystkie dzieci są takie kochane jak te moje, to ja chyba oszaleję i jak to mówię moim podopiecznym "będę oszalała" :)


piątek, 20 listopada 2009

Od słodyczy psują się zęby, ale...

ale zaryzykuję... Kocham pluszowe misie (co z resztą chyba widać po moim hobby), więc Miś Zachęcacz, pomimo tego, że niestety nie jest do wygrania, skutecznie mnie zachęcił... I dzięki niemu odwiedziłam przyjemny wątek Sweetheart, do którego zapraszam ;)


Oprócz misi lubię także inne słodkości, dlatego bez chwili zastanowienia wzięłam udział także w tym rozdawnictwie słodkości. Zapraszam na bloga Jolasek (Jolaski?) :)